Tutaj będzie jakiś podpis :)

pl   |   en

Akt. Scena druga. Młode Malarstwo w Gdańsku 2014, wystawa absolwentów Wydziału Malarstwa, ASP Gdańsk 2015

Tekst: dr Anna Reinert, recenzentka pracy dyplomowej

Kluczem do zrozumienia malarstwa Karoliny Bracławiec stała się dla mnie jej praca pisemna „Akt. Scena druga. „W świecie rzeczywiście na opak prawda jest momentem fałszu”. Skazani na spektakl?” Jest to rozprawa niezwykle erudycyjna, autorka płynnie zestawia ze sobą Michela Houellebecqa z Grzegorzem Klamanem, po przecinku przechodząc do myśli Zygmunta Baumana, odnosząc się jednocześnie do Mister D, czyli najnowszego, artystycznego wcielenia Doroty Masłowskiej. Jest to tekst trudny, postmodernistyczny nie tyle w metodzie, co w formie. Styl, a właściwie collage różnorodnych stylów i form językowych, staje się w jakiejś mierze jego treścią. Autorka z intelektualnym rozmachem zestawia ze sobą cytaty i myśli innych ludzi, przejmując na moment ich punkt widzenia, przejmuje również ich język i styl. Nie czyni tego nieświadomie, nic tu nie jest nieświadome.

Całość skomponowana jest formalnie na podobieństwo dramatu (co sugeruje już tytuł). Brnąc od sceny do sceny, przez kolejne akty, poznajemy cały katalog twórców wizualnych ważnych dla artystki, zaczynamy uświadamiać sobie, że jesteśmy wewnątrz jakiejś układanki, znajdujemy się pośród elementów wobec których Karolina Bracławiec próbuje określić swoja pozycję. Opowiada nam nie tylko swoją prywatną historię sztuki współczesnej, sztuki, która ją uformowała, ale próbuje opowiedzieć o sobie poprzez jej relację do innych artystów. Tak, jakby przeglądając się w ich dziełach i ich postawach próbowała odpowiedzieć na pytanie: kim jestem?

Kiedy już tracę nadzieję, że artystka odważy się powiedzieć: „ja jestem”, „ja myślę”, „ja czuję”, zauważam zmianę w tekście. Najpierw jest to zmiana stylu na bardziej osobisty. Autorka opuszcza gardę, nie kamufluje już własnych myśli cytatami. Następnie – i to wydaje mi się najbardziej wartościowe – nie mówi: „ja jestem” czy „ja myślę”, tylko: „ja nie wiem”. Owo „nie wiem”, wobec całej tej erudycji i niewątpliwego literackiego kunsztu, nabiera niezwykłej mocy. I prawdy.

Karolina Bracławiec odważnie (bez woali i odwracających uwagę rekwizytów) wychodzi na scenę (wszak to dramat) i mówi:
„Przychodzi ten moment, że trzeba wleźć na scenę świadomie. (…) Jak skupić uwagę widza w świecie surfowania wzrokiem, w natłoku informacji, powszechnej zmienności znaczeń? Ja ci tego nie powiem. Ja ci niczego o prawdzie nie powiem; jaki jest sens całej tej „sztuki” (ja ci tego nie powiem). Szukam tak samo jak ty. Ty pytasz, doszukujesz się sensów, ja pytam – doszukuję się sensów. Przekraczając samą siebie wciąż na nowo, czasem nawet wydaje mi się, że coś znalazłam, zdążę się na chwilę zachwycić i znów zaczynam błądzić. Z tą samą mocą jak lubuję się w nieurodzajach, tak i przerażają mnie obrodzenia.(…) Cechuje mnie dociekliwość, nie lubię powierzchowności; zdolność do obserwowania świata to dla mnie nie lada wyzwanie.”
To ostatnie zdanie wydaje mi się kluczem do malarstwa Karoliny Bracławiec. Może bardziej dosadnie powinno ono brzmieć: nie lubię powierzchowności, więc zdolność do obserwowania świata, który jawi mi się jako powierzchowny, to dla mnie nie lada wyzwanie. Te obrazy to migawki, ich „treścią jest mignięcie” (tak brzmi tytuł jednego z rozdziałów pracy pisemnej), trochę przypadkowe kadry, sugerujące ukradkowo podejrzane sceny. A z drugiej strony, jest tu duża dyscyplina formalna, dbałość o kompozycję, o odrzucenie niepotrzebnych elementów. Ich wielkie formaty i czystość koloru sugerują łatwość, z jaką artystka je namalowała,a tymczasem prace te powstawały w znoju, były wielokrotnie przemalowywane, wymyślane na nowo, analizowane, negowane. Malaka zmagała się z powierzchownością świata i z powierzchnią obrazów. W jakimś sensie, te zmagania są przecież tożsame. Treść staje się formą, a forma treścią.

Bardzo jestem ciekawa dokąd ta dociekliwość i niechęć do powierzchowności Karolinę Bracławiec zaprowadzi. Nie wątpię, że nie będzie to prosta droga od punktu A do punktu B. Przewiduję raczej meandry i rozdroża. Szybki bieg i trwożne cofanie. Piękne widoki i niebezpieczne zakamarki. Szykuje się więc fascynująca, artystyczna podróż, której będę się z ciekawością przyglądać.

Karolina Bracławiec przedstawiła prace, które dowodzą jej artystycznej dojrzałości i wrażliwości. Praca pisemna prezentuje jej intelektualny rozmach i sporą elokwencję.